Święty Stanisław Kazimierczyk – patron eucharystycznej gorliwości i służby chorym.
Św. Stanisław Kazimierczyk (wł. Stanisław Sołtys) – ten który umiłował eucharystię. Patron szafarzy.

Najbardziej ze wszystkiego kochał Eucharystię. Nie tylko 15 minut przed mszą, ale dużo wcześniej przygotowywał się do niej. W milczeniu. Sam na sam z Bogiem. Wiedział, że jak dla niego, tak dla innych Najświętsza Ofiara powinna być najważniejszą chwilą dnia. Zależało mu, by także inni ludzie nie byli obojętni na bogactwo łaski płynącej z pełnego uczestnictwa w niej. Motywem powtarzającym się na jego kazaniach, były słowa: „Ty, który słuchasz Mszy Świętej i przed końcem odchodzisz, tobie żadna nagroda nie jest dana, albowiem Bożego Sprawowania ocenia się na końcu”.
Stanisław Kazimierczyk, uważał, że by sprawować wielkie rzeczy, musimy być sumienni w sprawowaniu najprostszych i najzwyklejszych czynności. To właśnie one, poprawnie wykonywane, powinny być w przeplatane ufną modlitwą. Tak sam czynił, powierzając wszytko Bogu i Najświętszej Pannie Maryi. Sam bardzo często przystępował do spowiedzi świętej. Dużo pościł, umartwiał się milcząc i modląc nocami. Mało sypiał, często – odrzucając łóżko – na podłodze. Nie wpływało to jednak na jego obowiązki jako opiekuna postulatu. Wieczorem i nocą wędrował przez korytarze w klasztorze i błogosławił swoich żaków (studentów) w czasie snu. Pocieszał zmartwionych i chorujących. Nie mogąc pomóc medycznie, mobilizował ich do przyjmowania cierpienia jako łaski.
Stanisław był długo omodlonym i wyczekiwanym i dzieckiem bogatych mieszczan z Kazimierza (dziś dzielnica Krakowa), Macieja i Jadwigi Sołtys. Urodził się 26 września 1433 roku, czyli w dniu, w którym wspominano przeniesienie ciała św. Stanisława, biskupa i męczennika z kościoła na Skałce do Katedry Wawelskiej. Sołtysowie, stwierdzili więc, że ich syn sam sobie takie imię wybrał. Mogli tak uczynić także dlatego, że nie było to nietypowe w XV wieku, ale także – a może przede wszystkim – dlatego iż wraz ze swoją żoną Jadwigą tworzyli bardzo religijne małżeństwo oraz należeli do Bractwa Najświętszego Sakramentu przy parafii Bożego Ciała. (W parafii tej posługiwali kanonicy regularni z Laterany, prowadzący życie według reguły św. Augustyna.)

Dzięki zamożności rodziców oraz znajomościom jakie posiadali (Maciej był rajcą i ławnikiem miejskim), postarali się, by prócz uczęszczania do szkoły parafialnej, ich syn miał bogobojnego nauczyciela, przygotowującego go do dalszej nauki na Akademii Krakowskiej. Spośród rówieśników Stanisław miał wyróżniać się bystrością umysłu i mądrością. Tak w domu, jak i w szkole wychowywany był w duchu pobożności, pracowitości i szacunku wzajemnego. Zdarzało się nieraz, że szedł na drugą stronę do kościoła na Skałce, gdzie kontemplował życie swego patrona – św. Stanisława biskupa.
W wieku 23 lat został doktorem filozofii, a w wieku 24 lat doktorem teologii. Objął własną katedrę na Akademii. Ta błyskotliwa kariera nie przyćmiła najważniejszej dla niego rzeczy. Wsłuchując się w głos serca tęsknił za czymś więcej niż dobra doczesne. Ostatecznie, po długim okresie modlitw i postów, wrócił z Krakowa na Kazimierz, do rodzinnej parafii, gdzie przywdział zakonny habit kanoników regularnych.
Zostawszy bratem zakonnym, swoją teologiczną wiedzę przekazywał młodym. Zakonnikom i świeckim. Poświęcił się przede wszystkim głoszeniu kazań. Jak mówili mu współcześni – dotykał serc. Gdy nie głosił kazań, posługiwał w konfesjonale. Wsłuchawszy się w penitentów. Opowiadał o miłosierdziem Bożym. Dzięki temu nie w strachu, lecz z nową nadzieją i mocnym postanowieniem poprawy mogli opuszczać konfesjonał brata Stanisława.
Jak niektórzy inni święci, nasz patron był mistykiem. Kilkukrotnie modląc się widział Matkę Bożą. Szczególne objawienie zapamiętał, gdy odwiedzając grób św. Stanisława Biskupa na Skałce, ukazała mu się Matka Boża trzymająca małego Jezusa. Obok miał stać św. bp Stanisław w otoczeniu wielu innych świętych. Maryja powiedziała wówczas do niego: „Cieszę się Synu mój, Stanisławie, z wielkiej twojej pobożności, którą stale otaczasz mnie razem ze św. Stanisławem, twoim patronem. Mówię ci bądź mężny i postępuj odważnie, ciebie bowiem razem z moimi świętymi obfita nagroda oczekuje w niebie”. W swej posłudze, pomaganiu innym oraz czynnościach wykraczających poza typowe obowiązki, wydawało się, iż był nie do zniszczenia. Gdy pytani, skąd ma na to siły, odpowiadał, że czerpie je z niewyczerpalnego Źródła, jakim jest Eucharystia. Na wiosnę 1489 roku ciężko zachorował. Prawdopodobnie nałożył się na to wymagający tryb życia, asceza Wielkiego Postu oraz trudny w tamtych czasach okres przednówku. 3 maja 1489 roku osłabiony miał ujrzeć Chrystusa, mówiącego: „Wstań i pospiesz się synu mój, Stanisławie! Dziś będziesz ze mną w wiecznej chwale”. Święty zaczął wówczas głośnio wielbić Boga, tak iż do celi zbiegli się pozostali zakonnicy. Gdy otrzymał wiatyk oraz został namaszczony sakramentem chorych, pobłogosławił współbraci i modląc się odszedł do Ojca niebieskiego. Pochowano go pod posadzką kościoła Bożego Ciała, zgodnie z jego pokorną prośbą, aby wszyscy go deptali.
Jak odnotowano w kronikach, święty Stanisław Kazimierczyk ukazywał się we śnie chorym, którym sugerował by przyszli do jego grobu w kościele Bożego Ciała i tam się gorliwie modlili. W rok od jego śmierci odnotowano 176 uzdrowień.
Beatyfikacja Stanisława Kazimierczyka nastąpiła 18 kwietnia 1993, na Placu Świętego Piotra, przez św. Jana Pawła II. Od 17 października 2010 roku jest uznany jako świętym Kościoła.
Świętego wspominamy 3 maja – na świecie, 5 maja – w Polsce.

Jego umiłowanie eucharystii oraz pomoc potrzebującym, w szczególności chorym i umierającym sprawiły, że może być wzorem dla wszystkich, którzy pełnia funkcję nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej. Dlatego uznawany jest dziś za patrona tej formacji.
Literatura:
Święty Stanisław Kaźmierczyk CRL 1433 1489, Praca zbiorowa, wyd. Legra, 2010
https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/05-05a.php3
http://swietykazimierczyk.pl
https://pch24.pl/sw-stanislaw-kazimierczyk/
https://adonai.pl/ludzie/?id=343
Opracowanie – Wojciech Kusy
.
